piątek, 25 lipca 2014

Dlaczego Gdynia?

Dlatego, że wywołuje piękne wspomnienia z okresu dziecięcego... 
To tutaj byłam pierwszy raz w kinie, teatrze, oceanarium. Tutaj przyjeżdżaliśmy na rodzinne wycieczki, żeby pooglądać wielkie statki i pospacerować po skwerze. Tutaj Janek chodził na najlepsze lody z dziadkiem i jadał przepyszne obiadki u babci.

Dlatego, że możemy powiedzieć, że tutaj się poznaliśmy.

Dlatego, że to młode miasto z wielkimi możliwościami. Rozwija się w ogromnym tempie. Co rusz powstaje coś nowego, inwestuje się w naukę, sport, biznes i technologię.

Dlatego, że to właśnie tutaj w ciągu jednego miesiąca odbywają się najlepsze imprezy. Na początku lipca miał miejsce Open'er Festival z udziałem gwiazd ze świata muzyki. Kolejna akcja to Gdynia Design Days z wieloma wystawami, wykładami i warsztatami. Sama spróbowałam swoich sił w warsztatach "Stare jak nowe", gdzie uczyliśmy się odnawiać stare meble pozbierane na gdyńskiej wystawce. Teraz przyszła kolej na Red Bull Air Race, mistrzostwa świata, w których startują najlepsi piloci. Zawody już w ten weekend, wybiorę się tam na pewno, bo to tylko 15 minut stąd. Nie można ominąć takiego wydarzenia. Już teraz słychać, jak trenują :) 
A już we wrześniu kolejny raz odbędzie się Festiwal Filmowy w Gdyni. 

Dlatego, że właśnie tutaj masz możliwość zrobić zakupy na ul. Świętojańskiej czy wielkim centrum handlowym, by po 5 minutach opalać się na plaży miejskiej lub popijać sok w jednym z ulubionych pubów 
z cudnym widokiem na morze. 

Dlatego, że wystarczy 15 minut samochodem, aby z tętniącego życiem centrum przenieść się w ciche miejsce, z dala od hałaśliwiej ulicy, w miejsce z widokiem na pole z jednej strony i lasem tuż obok. Nie czuje się tutaj pośpiechu, ale widać kury biegające po ogródku sąsiada. Miejsce, w którym można się poczuć prawie jak 
w rodzinnej wsi. Pomimo tego wszystkiego to nadal Gdynia :) 


Właśnie dlatego wybraliśmy Gdynię na miejsce swojego zamieszkania. Ten piękny widok z okna chcemy podziwiać każdego ranka, chcemy wylegiwać się na tarasie, popijając kawę lub sącząc wino wieczorami. Jednocześnie chcemy być blisko tego wszystkiego, bez czego żyć już nie potrafimy, być tuż obok ulubionych sklepów, bulwaru nadmorskiego, a nawet pracy, którą oboje lubimy. Chcemy mieć blisko ludzi, którzy są
dla nas ważni. Właśnie dlatego w Gdyni mamy swój nowy kąt i zamierzamy być tutaj szczęśliwi...

Teraz już czas zacząć remont, aby za jakiś miesiąc wprowadzić się do siebie. Przed nami wiele trudnych decyzji dotyczących urządzania mieszkania. Przygotowywałam się do tego przez ponad rok i myślałam, że wszystko już zaplanowałam. Okazuje się jednak, że życie przynosi wiele niespodzianek i dylematów. Trzymajcie więc kciuki, aby wszystko się udało. Na pewno na bieżąco będę zdawać relację z postępu prac.

Z tej okazji mam dla Was ciacho. Tartę zrobiliśmy według przepisu Polki. Wyszła pyszna, ale uprzedzam, że jest naprawdę słodka. Im więcej dodacie kwaśnych owoców, tym lepiej.


Pozdrawiam Was serdecznie,
Ola

piątek, 18 lipca 2014

Surowa ściana

Zachwyciło mnie to mieszkanie! Na pierwszy rzut oka jest po prostu ładne, ale jeśli się bliżej przyjrzeć, to ma kilka elementów, od których oczu oderwać nie można. Jest jasne, proste, ale przy tym niesamowicie przytulne za pomocą tylko kilku drobiazgów.

Zwiedzanie zaczynamy od jasnego salonu z rewelacyjną rogówką dużych rozmiarów i oryginalnym stolikiem, na moje oko, za parę groszy :) No, może tak nie do końca, bo zdobycie takiej skrzyni może być nie lada wyzwaniem, ale jeżeli macie na stanie kilka desek i bejcę w odpowiednim odcieniu, to możecie podobny efekt wyczarować własnymi rękami. Do tego jeszcze czarno-białe grafiki i nietuzinkowy żyrandol, który, mimo, że biały, jest niekwestionowaną ozdobą tego wnętrza.
Martwi mnie tylko jedno w tym mieszkaniu: skóry. Pojawiają się na podłodze, krzesłach, a nawet na łóżku.
Na taki element dekoracyjny z całą pewnością bym się nie zdecydowała. Według mnie lepiej je zastąpić dywanami i pledami zrobionymi na szydełku.. Jak myślicie? :)



Na powyższym zdjęciu widać odbijającą się w lustrze ścianę przy drzwiach wejściowych. 
Przypomina beton, ale może też być zwykłym tynkiem strukturalnym, nie znam się. 
Wiem jedno, to ta ściana jest jednym z najciekawszych elementów w całym mieszkaniu. 
Przykuwa uwagę swoją surowością i naturalnością, a przy tym doskonale komponuje się z soczystą zielenią kwiatów i skrzynkami pełniącymi rolę szafki.
Sama mam ochotę na podobną ścianę, ale mój Kochany Mąż jest raczej sceptycznie nastawiony do takich "szalonych" pomysłów :)



Kuchnia jest piękna, jasna i nowoczesna. Centralnym miejscem jest kąt jadalny z wielką lampą nad stołem. Nigdy nie myślałam nad tego typu meblami do jadalni, ale trzeba przyznać, że w tym pomieszczeniu robią wrażenie.
Zwróćcie też uwagę na podłogę. 
Mam poczucie, że to ona w głównej mierze dodaje ciepła i przytulności temu mieszkaniu. 



Na koniec jeszcze zaglądamy do sypialni, która urządzona została w podobnym stylu, co reszta mieszkania. Zerknijcie na sznur żarówek pełniący rolę żyrandola. Według mnie tworzy ciekawy efekt, 
nie wpadłabym na takie jego wykorzystanie.



Przytulny balkon zachęca do wypoczynku. Więcej zdjęć znajdziecie tutaj.


Jak Wam się podoba to mieszkanie? Czy ktoś, podobnie jak ja, jest zauroczony betonową ścianą? :)

Ola

wtorek, 15 lipca 2014

Słoneczny pled cz.1

Kolejne pledy się robią... Tak już mam, że nie potrafię dziergać jednej rzeczy w danym czasie, zazwyczaj tworzą się dwie, albo i trzy prace jednocześnie. Podobnie jest i tym razem. Trzy pledy rozpoczęte, a właściwie powoli się już kończą... I to wcale nie jest tak, że zaczynam kolejną pracę, bo poprzednią się znudziłam :) Zwyczajnie kolejne pomysły przychodzą mi do głowy i za nic nie chcą z niej wyjść. Po prostu muszę sprawdzić, jak dane połączenie kolorów będzie wyglądało w większym formacie, taki mały brak cierpliwości :) 

Pokazuję więc dzisiaj pracę niedokończoną, tę, na którą poświęcam ostatnio wieczory. Kolorystyka typowo wakacyjna: żółty, miętowy, błękitny, turkusowy, beżowy i, oczywiście, biały. Pledzik będzie niewielki, przeznaczony raczej dla jakiegoś malucha. Właściwie to myślałam, że będę już łączyć kwadraty, ale jednak dorobię ich jeszcze trochę. Jak tylko skończę, pochwałę się ostatecznym efektem. Zapraszam do oglądania!















I jak myślicie? Spodoba się komuś? :) Mnie się podoba, a co!?

Do tej pracy używam włóczki Cotton Light firmy Drops. Ostatnio zaopatruję się w nią w Galeryjce za miastem. Polecam, bo paczuszka dociera szybciutko. Dodatkowo, teraz super promocja obowiązuje, więc coś czuję, że kolejne zakupy mnie czekają :)

Wakacyjnej pogody życzę,
Ola

piątek, 11 lipca 2014

Letnie nowości

Lato w pełni! 
Ten post miał się pojawić parę tygodni temu, ale za mną bardzo pracowity miesiąc, więc mam spore zaległości.
Myślę jednak, że teraz będzie już tylko lepiej :)
Pokażę trochę nowości, które powstały w ostatnim czasie... Na przykład torby, torebki i torebeczki.

Zaczynając więc od najmniejszych, mam coś na portfel, dokumenty, albo na skarby małych księżniczek.







Turkusowa wersja typowo plażowej torebki na ramię jest idealna na lato... ażurowa, robiona na szydełku. 
Podobny wzór znalazłam tutaj.





Powstał też wielki kosz z bawełnianego sznurka. Taki lekko w stylu marynistycznym, biel i granat.





Pamiętacie wiosenne podstawki? Używamy ich ciągle, zdecydowanie zdały egzamin. Postanowiłam więc stworzyć jeszcze kilka kompletów w innych kolorach. Tak więc mamy: błękit & szarość, róż & beż, mięta & beż.











Te i parę innych rzeczy możecie znaleźć w najbliższą niedzielę w Jastrzębiej Górze. 
Gdyby ktoś był zainteresowany, piszcie, powiem gdzie dokładnie :)

Na koniec zobaczcie, jak się relaksujemy w te ciepłe dni :)



Przyjemnego odpoczynku!

Ola