piątek, 4 września 2015

Przedpokój #1 - inspiracje

Idealny przedpokój? Dla każdego oznacza coś innego.
Dla mnie to jasne barwy, białe ściany, drewno na podłodze i w dodatkach... Może trochę metalu i obowiązkowo! duuuże lustro... Tak jak na poniższych inspiracjach:

1. Na ścianie biała cegła, o której marzyłam od dawna. Już nie marzę, już ją mam :) Do tego tapeta z ciekawym motywem, np. szewron  (o moim zauroczeniu szewronem pisałam już tutaj).
Gdzie je kupić?
Cegła -> tutaj
Tapeta -> tutaj


2. Półki w kształcie heksagonów - są piękne! Podobne znajdziecie w sklepie AnyThing. Zresztą, tam są same cuda :)

3. Metalowa, geometryczna lampa, w dodatku złota!


4. Skrzynki po owocach w roli półki, czy raczej komody. Można kupić, albo zrobić samodzielnie. 
Od niedawna podobne znajdziecie w IKEI.

5. Duże lustro w drewnianej ramie, najlepiej takiej z historią, jak na poniższym zdjęciu. Prawda, że piękne?


 6. Nastrojowe światło, świeczki, lampiony lub sznur żarówek. Cotton Ball Lights do kupienia tutaj.



7. Nietuzinkowy wieszak. Mnie niezmiennie zachwycają Muuto Dots
Ostatecznie chyba jednak zdecyduję się na ceramiczne wieszaki Bloomingville od Smukke. Są urocze!

8. Do tego wszystkiego jeszcze trochę koloru w dodatkach i mamy idealny przedpokój.


Jak sądzicie? Będzie ładnie? Idealnie? :)

PS. Wszystkie zdjęcia pochodzą z Pinterest.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wyzwanie Minimalistki - podsumowanie


Wiem, ten wpis miał się pojawić jakiś miesiąc temu. Dla tych, którzy zdążyli już zapomnieć, czym jest Wyzwanie Minimalistki, proponuję zajrzeć tutaj lub do Kasi z bloga Simplicite.

Czas więc na podsumowanie! 

Wyzwanie Minimalistki to świetny projekt! Pomógł mi uporządkować wiele spraw, które od dawna czekały na realizację. Niestety, nie udało mi się zmieścić z realizacją zadań w planowanym czasie 21 dni. Co więcej, nadal kilka spraw czeka na odpowiedni moment. Z racji, że dziś ostatni dzień wakacji, a ja od dawna chcę się z Wami podzielić efektem pracy, postanowiłam nie czekać już dłużej.

UWAGA! Dla większości z Was owo podsumowanie może się wydać mało interesujące, dla mnie jednak jest pewnego rodzaju "rachunkiem sumienia", takim spisem spraw załatwionych (hurra!!!) oraz tych, które nadal czekają na swój moment.

Oto lista zadań, które udało mi się zrealizować w ramach Wyzwania Minimalistki:

1. Zrób wirtualne porządki na Facebook'u - Wypisałam się z grup, które mnie już nie interesują oraz "odlubiłam" strony, których nie mam już ochoty obserwować.
2. Zrób coś dobrego dla innych - Od dawna chodziła mi po głowie pewna forma pomocy. Liczę, że będę ją realizować regularnie. 
3. Zadbaj o inbox zero choć raz w tygodniu ((najlepiej w piątek) - Wyczyściłam całą skrzynkę mailową, nie udaje mi się sprzątać jej co tydzień, ale jak na razie panuje w niej porządek :)
4. Uporządkuj szuflady z bielizną i piżamami - Idealne zadanie, wykonane przy okazji projektu IKEA Hackers
5. Uporządkuj "papiery" (listy z banku, rachunki, faktury itp.) - Uff... To było najtrudniejsze zadanie, ponieważ przekształciło się w duuużo większy orzech do zgryzienia. "Uporządkuj papiery" w moim przypadku oznaczało odgruzowanie jednego z naszych pokoi, w którym, niestety, od czasu przeprowadzki nadal zalegały stosy kartonów, a w nich: wszelkiej maści makulatura, książki, przybory biurowe, pamiątki, narzędzia i wiele innych drobiazgów. Realizacja zadania zajęła mi jakiś tydzień!!! W jej wyniku część rzeczy powędrowała na półki, część do piwnicy, ale sporo też wylądowało w śmietniku. I wiecie co? Teraz całkiem przyjemnie jest przebywać w tym pokoju :) 
6. Zaplanuj kompleksowy przegląd zdrowotny (i wykonaj krok po kroku) - Kasiu, dziękuję za to zadanie, strasznie długo odwlekałam tę kwestię.
7. Zrób porządek z gazetami - Patrz punkt 5.
8. Zrób coś nowego - Trochę tego było, np. upiekłam chleb i pierwszą w swoim życiu drożdżówkę :)) 
9. Zrób porządek w lodówce - Nie lubię tego robić :/
10. Załóż przepiśnik - Udało się. Wreszcie...
11. Wprowadź "capsule wardrobe" do... kuchni ;). Zaplanuj konkretne menu na letnie tygodnie - Czas letni nie sprzyjał temu zadaniu, ale na pierwszy tydzień września już udało mi się zaplanować menu. Zamierzałam wprowadzić ten nawyk w życie już kilka miesięcy temu. Może tym razem się uda.
12. Wyczyść tablet (usuń nieużywane aplikacje itp.) - Zadanie okazało się niezwykle łatwe, wykonał je za mnie jakiś czas temu mąż :) Dziękuję!
13. Pozbądź się jednej rzeczy, do której masz sentymentalny stosunek - Po przemyśleniu postanowiłam na razie nie wykonywać tego zadania. Kiedyś wyrzuciłam coś, co darzyłam sentymentem i w tym samym momencie tego pożałowałam. Mamy dużą piwnicę, wolę zamknąć tego typu rzeczy w kartonie i schować gdzieś głęboko...
14. Przygotuj roczny kalendarz z wszelkimi ważnymi datami (online lub offline) - Okazało się, że online już jest, ale chętnie przygotuję też papierowy przy okazji następnej edycji Wyzwania Minimalistki.

15. Jedną pozycję tej listy zostawiłam pustą do uzupełnienia w trakcie trwania wyzwania. Zastanawiałam się, co jeszcze tak bardzo mnie uwiera i teraz już wiem. Wprowadzam do siebie projekt Szafa Minimalistki. Na czym polega, również możecie zobaczyć na blogu Sipmlicite.

Zadania, które nadal czekają na realizację:

16. Wyczyść swój telefon (usuń nieużywane aplikacje, kontakty itp)
17. Wykonaj ćwiczenie optymizmu (raz lub regularnie przez czas trwania wyzwania)
18. Oczyść komputerowy dysk ze wszelkich plikowych śmieci
19. Zrób jedną rzecz, którą zawsze odkładasz na później
20. Wykonaj ćwiczenie wdzięczności
21. Wyczyść "spamową" skrzynkę. Wypisz się z niechcianych newsletterów

Jak widzicie, wyzwanie wcale nie okazało się łatwe do wykonania. Mimo, iż ciągle jeszcze zostało parę punktów 
do odhaczenia, jestem bardzo zadowolona, że zdecydowałam się na udział. Wokół mnie i we mnie jest tak jakby lżej, czyściej i przyjemniej :) A dla takiego uczucia warto o lekki wysiłek!


wtorek, 21 lipca 2015

IKEA Hackers, czyli nowe życie komody MALM

Właściwie nawet dwóch komód. Znacie je doskonale, tyle, że teraz pojawiają się w IKEI w nowszej wersji. 

Nasze komody nie miały z nami łatwo. Dostaliśmy je kilka lat temu, długo nie miały swojego miejsca.
Dzielnie czekały na swoją kolej i się doczekały. Wreszcie pełnią rolę pomocnych stolików nocnych w sypialni, do tego przecież zostały stworzone. Miałam jednak wrażenie, że czegoś im brakuje, że nie do końca wpasowują się w nasze wnętrza. Nie pozostawało mi nic innego, jak poddać je małej metamorfozie :)
Z pomocą męża doprowadziłam je do takiego stanu, który zdecydowanie nas zadowala.
Zerknijcie proszę na efekt i oceńcie sami, czy zmiany wyszły im na dobre.

Przed Wami komoda MALM w nowej szacie:


Niestety, nie dysponuję innym zdjęciem z serii "przed". Myślę jednak, że widać, co się zmieniło
(kolor ściany jest ten sam - szary, czego niestety nie do końca widać na zdjęciach).

Przede wszystkim, kolor komody nie pasował do naszego łóżka, które, swoją drogą, też niedawno uległo odświeżeniu,
 co w całości jest zasługą mojego męża.


Po zmianie koloru zabrałam się za uchwyty. W tej roli świetnie sprawdził się kawałek starego paska.
Powiedzcie, jak tu być minimalistą, kiedy wszystko, co chcesz wyrzucić woła do Ciebie: "jeszcze się przydam" :)

Jeśli macie ochotę na takie uchwyty, sprawa jest bardzo prosta. Odcinamy 22 cm paska, składamy jego końce, robimy w nich dziurki i przykręcamy do drzwi szafki.

Nowa "stara" komoda jest już gotowa.









No i jak? Pokusicie się na jakąś małą metamorfozę?
 Na pewno macie w domu mebel, który już spisaliście na straty i który chętnie otrzymałby nowe życie :)

Deszcz właśnie przegonił nas z tarasu. Przewrotne to nasze lato...

Dużo słońca dla Was!
Ola


piątek, 17 lipca 2015

Pastelowo mi, czyli poduchy rządzą

Detale potrafią zmienić wnętrze, o tym wie chyba każdy.
To one tworzą atmosferę w mieszkaniu i nadają mu charakter.
To właśnie dodatki są  "kropką nad i" w urządzaniu wnętrz. Pledy, wazony, fotografie,
 obrazy, świece i poduszki sprawiają, że nasze cztery kąty nie wyglądają surowo, jak z katalogu. 

Nasze mieszkanie z katalogu nie jest... Brakuje nam porządnych mebli, dizajnerskich dywanów i ściany z betonu,
czy cegły. Wszystko w swoim czasie ;) Wystarczy jednak kilka poduszek i już robi się cieplej, słonecznie, jak na lato przystało :) Po raz kolejny upewniam się, że biele i szarości są idealną bazą dla kolorowych eksperymentów.

Poniżej kilka kadrów poduszkowo-pastelowego szaleństwa.
Znajdziecie też niewielką, dzierganą poszewkę w kolorze pistacji. Wykonałam ją prostym ryżem.
W roli guzików występują brązowe koraliki, krórych użyłam do dekoracji prezentów świątecznych (klik).
Aaaa... I Lupa załapała się na kilka zdjęć, nie chciała zejść z kanapy... Taki leniuszek ;)











Pięknego weekendu Wam życzę!
Ola

PS. Kapa i pastelowe poduszki są z Home&You. Warto poszperać w koszach, kosztowały grosze.

niedziela, 12 lipca 2015

Wyzwanie Minimalistki


Czy jestem minimalistką? Nie wiem...

Wiem, że wszystkiego mam za dużo.
Za dużo ubrań, których nie noszę.
Za dużo makulatury, której od miesięcy nie mogę wyrzucić.
Za dużo starych i nieważnych maili na szkrzyce pocztowej, którą chętnie bym zlikwidowała.
Za dużo śmieciowych plików na dysku komputera, który przecież już od jakichś dwóch lat czeka na porządki...

Mam nieodpartą potrzebę otaczania się tylko potrzebnymi i ładnymi rzeczami.
Uwielbiam, gdy wokół mnie panuje ład i porządek. Wszystko, co nie jest piękne, chętnie zamknęłabym w szafach, żeby nie musieć na to zbyt często patrzeć.

Czasem myślę, że jestem wstrętną perfekcjonistką, która innych doprowadza do szału (przepraszam Mężu za moją "upierdliwość" :) ). Staram się, jak mogę, zachować harmonię w naszych domowych kątach, a ciągle mi to nie wychodzi. Urlop jest dla mnie idealnym momentem na porządkowanie otoczenia. Wiem, wiem, na urlopie
się odpoczywa, korzysta z pogody i takie tam.. Ale ja nic na to nie poradzę, że najlepiej odpoczywam, kiedy już nadrobię wszystkie zaległe sprawy.  

Dlatego, gdy przeczytałam, że Kasia z bloga Simplicite podjęła tak świetną inicjatywę, nie wahałam się spróbować. Podejmuję Wyzwanie Minimalistki, a co! Trzymajcie kciuki, za 21 dni zdam relację, czy się udało :)
Więcej informacji znajdziecie tutaj.


To jak? Ktoś się przyłącza? :)

PS. Zdjęcie powyżej jest zapowiedzią naszej kuchni, którą mam nadzieję wkrótce pokazać :)

niedziela, 7 czerwca 2015

Kolejny szary kosz i taras

Piszę dziś do Was z tarasu. Pięknie się zrobiło, oby już na dłużej..

Długo się nie odzywałam i nawet nie obiecuję, że za moment będzie inaczej. Jeszcze trochę pracy mnie czeka,
a potem już bardzo wyczekiwany urlop :) Bez zbędnych słów podrzucam więc Wam trochę aury, w której mam szczęście dziś odpoczywać. Do tego jeszcze kolejny kosz w kolorze pięknej szarości. Dobrze się wpasował w klimat naszego tarasu. Mam nadzieję, że wkrótce uda się to wszystko doprowadzić do takiego stanu, jaki sobie założyliśmy.










Pięknego tygodnia!
Ola 

niedziela, 19 kwietnia 2015

Kocyk cud malina

Dzisiaj wyjątkowo witam się z Wami w niedzielę. 

Chciałam Wam pokazać coś, w moim odczuciu, bardzo uroczego. Inspiracją do powstania okrycia dziecięcego był jego kolor. Przy okazji splatania tego kosza zachwyciłam się połączeniem idealnie szarego sznurka z malinowym odcieniem lakieru do paznokci. Postanowiłam więc uwiecznić jakoś ten duet :)






Kocyk wykonałam z mięciutkiej włóczki, będącej połączeniem bawełny i poliestru. Jest rozmiaru 95x95 cm. 
Przyjemny, aż chce się w niego wtulać :)
Zdjęcia, ze względu na pogodę, nie oddają całego uroku tego cudeńka. Nawet kolor malinowy na powyższych fotkach nie wydaje się być taki oczywisty. Nie chciałam jednak już dłużej zwlekać z pokazaniem Wam tego, 
co robiłam z ogromną przyjemnością. 

Życzę Wam przyjemnego rozpoczęcia nowego tygodnia.
Do następnego wpisu!
Ola

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

A może witryna?

Mamy takie miejsce w salonie, gdzie nie da się niczego sensownego postawić. Na środku długiej ściany wisi kaloryfer (kto to wymyślił?!) i, rzecz jasna, nie da się go przesunąć nigdzie indziej. Jest więc problem, co postawić po obu jego stronach? Myślałam, kombinowałam i chyba wymyśliłam... A może witryna? 
W sumie, dlaczego nie? Wyszukałam na Pinterest kilka smakowitych inspiracji. 


Ogólnie rzecz biorąc, jestem za chowaniem wszystkiego do pojemnych szaf. Ale witryna to co innego...
Można w niej wyeksponować te ładniejsze przedmioty, którymi warto cieszyć oczy na co dzień.
A przy okazji są za szybą, więc tak szybko się nie kurzą. Możesz w niej przechowywać nie tylko piękne naczynia 
i ciekawe dekoracje, ale również książki, kolorowe tekstylia, okrągłe, wełniane moteczki, czy nawet akcesoria łazienkowe ( no, może nie w salonie) :) 












Szukałam tych białych, czarnych i szarych, ale w oko wpadło mi również kilka kolorowych. 
A już najbardziej zakochałam się w tej delikatnie miętowej...






Od pewnego czasu przeglądam więc strony internetowe w poszukiwaniu tej idealnej witryny. Może być nowa, może też mieć już jakąś swoją historię... Może być biała, czarna lub w kolorze... Pewnie, kiedy trafię na tę jedyną, wszystko będzie już jasne.

Pod koniec tygodnia pojawię się tutaj z kolejnym postem, na który serdecznie Was zapraszam. 
Będzie coś ładnego z szarej i malinowej włóczki. Mniam... :)

Pozdrawiam Was w ten chłodny dzień!

Ola